Blogi Muzeum Literatury
Tworzymy scenariusz
Data dodania: 12 marca 2012

Każdy kurator wystawy jest trochę artystą, a każdy artysta powinien być choć trochę skromny. Więc najpierw sensowość swojego pomysłu winien skonfrontować z autorytetem rzeczywistym. Poprosiłem zatem o wypowiedź prof. Jerzego Jarzębskiego, monografistę Brunona Schulza.

Podcast: Łukasz Kossowski i Jerzy Jarzębski o Brunonie Schulzu i przygotowaniach do wystawy. Posłuchaj:

A teraz o projekcie. Najważniejsza jest precyzyjna informacja. Otwarcie wystawy nastąpi w poniedziałek, 10 września 2012 roku o godzinie 12 w salach warszawskiego Muzeum Literatury przy Rynku Starego Miasta 20. Wejście do Muzeum znajduje się między restauracjami „Kamienne Schodki” i „Arkadia”, stąd też witający gości charakterystyczny bukiet zapachów. Wchodząc, przed oczyma mamy strażnika w mundurze i schody prowadzące na wystawę stałą Adama Mickiewicza, a za plecami pomnik syrenki siedzącej na żelbetonowym klocku. Klocek stoi w kałuży, raz bulgocącej, to znów zasysającej wodę jakby ktoś głośno siorbał. Sentymentalni turyści japońscy i amerykańscy wrzucają do kałuży pieniążki. Taka di Trevi na miarę możliwości.

Otwarcie o godzinie 12 przeznaczone jest dla ważnych gości: władz, urzędników, sponsorów, dobrodziejów, VIP-ów, celebrytów, a także dla miłośników twórczości Brunona Schulza. Natomiast drugie, o godzinie 18, przeznaczone jest dla miłośników twórczości Brunona Schulza, a także dla artystów, pięknoduchów, przyjaciół Muzeum Literatury, znajomych i ich rodzin, księży, zakonnic, mniejszości, emerytów, młodzieży szkolnej i akademickiej oraz dla dzieci, chociaż dzieciom, ze względu na mocne akcenty erotyczne, wystawy nie polecamy. Jeżeli ktoś z gości z zaproszeniem na 18 przyjdzie na otwarcie o godz. 12, to nic się nie stanie, i odwrotnie, jeśli któryś z celebrytów pojawi się o godzinie 18, to z pewnością nie zostanie wyproszony. Tego samego dnia o godzinie 10 w Muzeum Literatury odbędzie się konferencja prasowa. Całość projektu jest w zasadzie dopięta na ostatni guzik. Ale są też pewne problemy.

Problem pierwszy – nie wiadomo jak napisać scenariusz wystawy o rzeczywistości przesuniętej. Nikt przedtem tego nie robił, więc nie ma od kogo ściągnąć. Podzielono zatem wystawę na siedem części odpowiadających poszczególnym tytułom utworów literackich i prac plastycznych Schulza. Są to: „Sierpień”, „Noc”, Wiosna” , „Traktat o manekinach”, „Księga bałwochwalcza”, „Sanatorium pod klepsydrą”, „Mesjasz”. W ten sposób powstała konstrukcja na wzór aleatoryzmu, czyli pretekst do swobodnej improwizacji.

Problem drugi stanowi powołanie zespołu zadaniowego, który wystawę zrealizuję. Jak zmobilizować ludzi do ostrej pracy, pracy ponad standardowy przydział muzealnych obowiązków? Motywacja finansowa nie wchodzi raczej w grę, o sławę w dzisiejszych trudnych czasach raczej nikt nie zabiega, zaś przymusem bezpośrednim trudno stworzyć wielkie dzieło sztuki. Istnieje też powszechna świadomość, że gdy taki zespół już powstanie, będzie przez resztę załogi bacznie obserwowany, życzliwie krytykowany i ciepło pouczany. Jedynym zatem wyjściem było stworzenie na tę okoliczność specjalnego autorskiego programu motywacyjnego. Nazwaliśmy go roboczo „pasja i szacunek”. Trzeba połączyć w jedno: pasję tworzenia wystawy i szacunek dla władz zwierzchnich, które od kilkudziesięciu lat pracują mozolnie nad wspomnianym wyżej systemem motywacyjnym. Nasz program okazał się skuteczny – zespół powstał. W jego skład wchodzą: Dariusz Borowski, Malwina Domagała, Piotr Dymmel, Lech Gołębiewski, Katarzyna Jakimiak, Jan Kurkiewicz, Bartłomiej Kwasek, Barbara Riss, Zuzanna Rosińska, Anna Lipa, Aleksandra Kaiper-Miszułowicz, Monika Ochnio, Joanna Pogorzelska. Jak się projekt wywróci, albo coś nie wyjdzie, to właśnie ten zespół za wszystko odpowiada. Zaś sukces firmuje autor projektu.

Problem trzeci to dobór eksponatów. W tym celu trzeba nauczyć się myśleć obrazami. Wystawa to nie obrazki powieszone rzędem. To raczej wybrane z tysięcy dzieł sztuki klejnoty, z których autor powinien stworzyć wytworną kolię, czyli nowe dzieło sztuki. Liczy się wszystko: układ i sąsiedztwo obiektów, ich gama kolorystyczna i oprawa, oświetlenie, dobór cytatów, ścieżka dźwiękowa, przestrzeń, wizualizacje. Z tysięcy obrazów, grafik, rysunków, rzeźb, instalacji, drzemiących w muzealnych zbiorach i kolekcjach prywatnych wyłuskać trzeba dzieła właściwe. Ale jak to robić? Rozdział pierwszy wystawy to ”Sierpień”. A więc na początku rysunek Schulza przedstawiający grupę siedzącą na balkonie. W dole miasto, przejeżdżająca dorożka, wyżej na niebie fruwająca postać jak z obrazów Chagalle’a. A oni siedzą „jakby w cieniu swego losu i nie bronią się”.

Bruno Schulz, Na balkonie-ganku, 1936, ilustracja do opowiadania Edzio z tomu Sanatorium pod Klepsydrą, ołówek, papier

A potem, w sobotnie popołudnie, spacer z matką. Z półmroku sieni wejście w słoneczną kąpiel dnia. „Przechodnie brodząc w złocie mieli oczy zmrużone od żaru, jakby zalepione miodem, a podciągnięta górna warga odsłaniała im zęby i dziąsła. I wszyscy brodząc w tym dniu złocistym mieli ów wyraz skwaru, jak gdyby słońce nałożyło swym wyznawcom jedną i tę samą maskę – złotą maskę bractwa słonecznego”. Jak znaleźć wśród tysięcy dzieł taką właśnie twarz? Intuicja prowadzi do magazynów w których drzemią dzieła artystów „przesuniętej rzeczywistości”. Wśród gwaszy, akwarel, rysunków Ludwika Lillego trzeba odszukać ten jeden wymarzony obiekt, przedstawiający taką właśnie słoneczną maskę.

Ludwik Lille, Głowa z profilu w masce, 1936, akwarela, papier czerpany, rysunek

Niesamowite jest też to, że oba rysunki, Schulza i Lillego, powstały w roku 1936.

Jest też problem czwarty, a w zasadzie pierwszy. To pytanie: po co i dla kogo robić wystawę o Brunonie Schulzu? Dla młodzieży przede wszystkim, odpowiecie, bo starsi zazwyczaj twórczość Schulza znają. A jeśli dla młodzieży, to w jaki sposób? Proza Schulza jest przecież wyrafinowana i hermetyczna. Można, jak wiadomo, każdy tekst poważny łącznie z Biblią przerobić na komiks, kreskówkę lub grę komputerową, tak by młodzieży percepcję ułatwić. Ale wówczas, jak sadzę, nie traktuje się młodzieży poważnie, tylko się jej nachalnie podlizuje. Wypada raczej ukazać piękno Schulzowskiej wizji i materię Schulzowskiego języka, tak by młodzi się nim zachwycili, by potraktowali go jako swój, własny, by zaczęli nim mówić i myśleć. Ale kto to ma zrobić? Istnieje zasadniczy konflikt między Brunonem Schulzem a Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. On budował romantyczną republikę marzeń, bez jakichkolwiek barier, ograniczeń, granic. Ono konsekwentnie buduje pragmatyczną republikę sylabusów, sprawozdań, komisji, konkursów, ocen parametrycznych. Jak wielonożny pająk tka misterną i pozornie racjonalną sieć, w której każdy twórczy umysł musi się wcześniej lub później zaplątać, stracić zapał i pasję, wreszcie zwiędnąć i zmienić w tępego urzędnika od nauki lub nauczania. Zapewne dlatego Schulz został wyrzucony z programów szkolnych. Jak sprawić, żeby do nich wrócił?

Jerzy Jarzębski o Brunonie Schulzu jako artyście „rzeczywistości przesuniętej”


Komentarze
  • menor Marzec 19, 2012

    oj nie można mylić ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z Ministerstwem Edukacji Narodowej. (Rzeczywistość przesunięta?)

  • gg Marzec 28, 2012

    Drogi Łukaszu, m.in. piszesz o stworzeniu zespołu, którego członków wymieniasz. Do czasu przeczytania Twojego tekstu byłam przekonana, iż do niego należę. Ale nawet przy trzecim czytaniu nie znalazłam swojego nazwiska. Zakładam, że to raczej pomyłka, nie ekstrakcja, bo o sklerozę tak sprawnego intelektualnie faceta nie śmiem posądzać. Tyle tytułem mojej ulubionej złośliwości. Odnosić się do meritum nie ma potrzeby – wykład jest klarowny. Czy celowo jeszcze nie piszesz o kinie i naszym ulubionym ekspercie? A co do systemu motywacyjnego – temat potraktowałeś tak łagodnie, że tylko wtajemniczeni pojmą aluzję. Nie każę Ci iść na wojnę, bo sama odczuwam brak broni i odwagi. Dodam jedynie, że motywacja finansowa jest odwrotnie proporcjonalna do kompetencji, zaangażowania i kreatywności, i całkiem nie rozumiem, o co się bili Polacy od 1980.

  • Dodaj komentarz:

    Copyright © 2010-2012 Muzeum Literatury